Dostać się niemal ze środka Polski, czyli z Łodzi, na sam koniuszek obcasa włoskiego buta, nie jest łatwo. Trzeba najpierw dojechać do Warszawy, z W-wy polecieć samolotem do Rzymu, a z Rzymu znowu samolotem do Brindisi. Stąd do miejsca docelowego, czyli Leuki położonej  na południowym skraju Włoch, najlepiej pojechać samochodem, bo koleją się nie da...

 


Taką właśnie podróż odbyły 5.11.2012 trzy polskie wolontariuszki: Jadwiga Rudzka, Zofia Włodarczyk i pisząca te słowa Elżbieta Boryniec, by uczestniczyć w międzynarodowym projekcie włosko-polskim, ukierunkowanym na edukację osób dorosłych, wymianę mięzykulturową oraz ekologię w ramach ogólnego programu Grundtwig.  W Łodzi realizowany jest przez Fundację Edukacji i Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego (FERSO) w Łodzi we wspólpracy ze Stowarzyszeniem Fattoria Pugliese Diffusa, Associazione Culturale z Taurisano (Puglia, Włochy). W ramach projektu odbywa się wymiana trzyosobowych grup seniorów wyjeżdżających na trzytygodniowy wolontariat. Włosi byli goszczeni w Łodzi w maju br., pierwsza grupa polska wyjechała do Włoch pod koniec maja,a trzy wymienione wyżej seniorki odbyły wolontariat w listopadzie br. w Leuce. Z tej pięknej miejscowości, oblanej wodami Morza Jońskiego i Adriatyku, polskie wolontariuszki niemal codziennie dojeżdżały ze swoją mentorką Antonellą Tenuzzo na warsztaty w różne miejsca regionu Salento. Najczęściej było to Centro Culturale per Anziani w Castrignano. Tam wraz z włoskimi seniorami, pod okiem instruktorów, uczyły się w jaki sposób można wykorzystać surowce wtórne, które niewtajemniczonym wydają się bezużyteczne. Okazuje się jednak, że można z nich „wyczarować”rzeczy przydatne i niezwykłe. Alberto Piccini, jeden z instruktorów, mający doświadczenie w pracy zarówno z dorosłymi jak i dziećmi, w tym także niepełnosprawnymi, przychodził na warsztaty do Centrum z głową pełną przeróżnych pomysłów. Z wielkiej torby wyciągał stare plastikowe doniczki z podstawkami, słomki do napojów, metalowe kapsle, sznurek, kawałki plastikowej folii, nóż,  zszywacz biurowy i zaczynała się praca! Pod uważnym okiem swojego instruktora, polskie wolontariuszki oraz włoscy seniorzy robili bębenki grzechotki, tamburyny, piszczałki, a nawet perkusje. Jednym słowem sprzęt muzyczny dla całej niemal orkiestry dziecięcej! Istotnie, część tych instrumentów trafiła (za sprawą autorki, na co dzień „Latającej Babci”, piszącej dla dzieci i pracującej z nimi) do społecznego ośrodka  dla dzieci z problemami rodzinnymi w  Ugento. Tym i innymi prezentami bardzo się dzieci cieszyły. Były też warsztaty wyplatania koszyków z wikliny, czego uczył seniorów  ich rówieśnik Włoch Cosimo Rizzo, nazywany w Ośrodku Petrarką! Z kolei włoskie seniorki popisywały się swoimi wielkimi umiejętnościami w zakresie robótek ręcznych i szycia – szydełkowały i dziergały piękne serwetki, obrusiki, szale, a Annunziata szyła nawet garsonkę.


Nie obeszło się oczywiście bez kulinariów. Polskie wolontariuszki uczestniczyły aktywnie w warsztatach robienia oryginalnej, włoskiej pasty, czyli makaronów o różnych kształtach i grubościach. Robiły także włoską pizzę pod okiem ich mentorki Antonelli. Pizza Margerita, choć w jej skromnej, klasycznej wersji,  została potem upieczona i smakowała wybornie. Zwłaszcza wzbogacona włoskim prosciutto!


Wielką radość sprawił też polskim wolontariuszkom wyjazd w okolice Lecce na warsztaty ekologiczne do szklarni. W szklarniach tych, należących  do Uniwersytetu w Lecce i innych ośrodków badawczych z prowincji Salento, w okresie jesienno-zimowym młodzi naukowcy prowadzą uprawy  tradycyjnych w regionie, ginących już odmian kwiatów, warzyw i ziół. Polskie seniorki pomagały odzyskać cebulki z ubiegłorocznych upraw rzadkich kwiatów, dostały w prezencie po jednej cebulce i zobowiązały się wyhodować z nich w Polsce piękne kwiaty. Uwieńczeniem wszystkich wyjazdów warsztatowych było spotkanie wolontariuszek z nastolatkami  z ośrodka opieki społecznej w Ugento. Spotkanie to, połączone z krótką prezentacją o Łodzi, o Polsce, a także o projekcie „Latające Babcie” (autorka tego artykułu dała nawet króciutki występ w ich imieniu), przebiegło w niezwykle sympatycznej, rodzinnej atmosferze, ocieplonej przywiezionymi dla dzieci drobnymi prezentami, pysznym, polskim sernikiem na zimno oraz serdecznymi rozmowami. Aż żal było wyjeżdżać!


Działania wolontariackie obejmowały także naukę języka włoskiego z mentorką, ale też poprzez kontakty  i rozmowy z włoskimi przyjaciółmi i współpracownikami, co sprawiało seniorkom    wielką przyjemność. Postępy w nauce były widoczne, a kurs jęz. włoskiego zorganizowany przez FERSO dla wolontariuszek przed wyjazdem, okazał się niezwykle pożyteczny. W przypadkach trudniejszych procentowała  znajomość języka angielskiego. Trzeba przyznać, że FERSO przygotowało swoje wolontariuszki do tego wyjazdu bardzo dobrze. Dwa polskie wieczory – w Leuce i Castrignano,  z udziałem przedstawicieli lokalnych władz, organizacji i ludzi współpracujących z Fattoria Pugliese Diffuza, były świetną okazją do promowania Łodzi, Fundacji FERSO, naszego kraju, ale także polskiej kuchni. Włosi przychodzili na te spotkania chętnie i z zaciekawieniem, wzbogacając stół przyniesionymi przez siebie włoskimi lokalnymi potrawami i oczywiście winem. I choć przygotowanie tych spotkań było pewnym wyzwaniem dla wolontariuszek, bo goście byli liczni, oba wieczory udały się świetnie. Poniesione trudy zostały więc w pełni zrekompensowane własną satysfakcją i zadowoleniem gości, a także – jakby w podzięce – wspaniałymi wycieczkami organizowanymi dla wolontariuszek w weekendy przez gospodarzy. Przy pięknej, słonecznej pogodzie zwiedziły one dzięki temu wiele ciekawych miast Pugli - Lecce, Leverano, Otranto, Ostuni,  niezwykłe Alberobello z kamiennymi domkami, Gallipoli.


Trzeba też wspomnieć o doskonałej opiece, jaką polskie wolontariuszki otoczone były przez mentorów: Evangelistę Leuzzi oraz Antonellę Tenuzzo od momentu swojego przylotu do Brindisi, o wielkiej gościnności gospodarzy, o nawiązanych kontaktach z Włochami, wreszcie o pogodzie. Słońce Italii nie zawiodło, dzięki czemu był to wyjazd owocny, kształcący,  pożyteczny i zarazem bardzo przyjemny.


Elżbieta Boryniec

SimpleViewer wymaga JavaScript i Flash Player'a. Pobierz Flash Playar'a