Fundacja Edukacji i Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego

SEE YOU SEA! – Bałtycka Wymiana Młodzieży

6 sierpnia 2006 roku na Dworcu Głównym w Gdańsku spotkała się grupa młodych ludzi z Łotwy, Polski i Szwecji, aby wziąć udział w Bałtyckiej Wymianie Młodzieży. Projekt See you Sea, nad którym wspólnie przez kilka miesięcy w swoich krajach pracowaliśmy i którego każdy z uczestników był współautorem, zrealizowany został przy wsparciu Wspólnoty Europejskiej w ramach programu MŁODZIEŻ.

SEE YOU SEA! – Bałtycka Wymiana Młodzieży

Naszym głównym celem było zdobycie nowych, a także podzielenie się wiadomościami dotyczącymi ekologicznych zagrożeń Morza Bałtyckiego (jak później się okazało wielu mieszkańców miast nadbałtyckich i turystów je odwiedzających w ogóle nie zdawała sobie sprawy, że taki problem istnieje), jak i także poznanie wzajemnej kultury. Dla Szwedów i Łotyszy była to również pierwsza podróż do Polski.

Następnie już wszyscy razem pojechaliśmy do Łeby, gdyż właśnie to miasto wybraliśmy na miejsce naszych warsztatów. Językiem obowiązującym od tego momentu na najbliższe 9 dni miał stać się angielski. Jednak już po 3 dniach każdy był w stanie powiedzieć kilka słów w innym języku. Furorę w grupie szwedzkiej zrobiła piosenka Daj mi tę noc, a także Morza szum, ptaków śpiew, które w ich wykonaniu mogli usłyszeć również Łebianie:). Polską specjalnością stała się natomiast łotewska przyśpiewka Visi saka połączona z układem choreograficznym, a sami Łotysze pilnie uczyli się nazw polskich zwierząt jak: foczka, biedronka, żabcia itp.

Joasia i Jacek, czyli "rodzice" FERSO, organizacji która koordynowała całe to przedsięwzięcie i była odpowiedzialna za jego realizację, skutecznie dbali o jak najlepsze zintegrowanie grupy. Dzięki temu już po jednym dniu niepotrzebne stały się identyfikatory z imieniem, gdyż każdy, bez trudu, na jednym oddechu je recytował, nawet jeśli niektóre z nich nie zaliczały się do najłatwiejszych. Warsztaty, które przygotowaliśmy, opierały się przede wszystkim na współpracy grupy. Była zabawa w podchody, dzięki której poznaliśmy Łebę i nauczyliśmy się kilku pożytecznych rzeczy jak m.in. jak smażyć rybę, czy skutecznie zareklamować niepowtarzalność bursztynowych domów. Wymyśliliśmy, napisaliśmy i wyreżyserowaliśmy też wspólną legendę, w której ważną rolę odegrało Morze Bałtyckie łączące nasze kraje. Dzięki temu wielu z nas choć na chwilę mogło poczuć się jak prawdziwi wikingowie i zagłębić się w tajniki ich walki.

Odwiedziliśmy także fokarium na Helu oraz Słowiński Park Narodowy. Jedną z dodatkowych atrakcji dla Szwedów i Łotyszy stały się polskie drogi, które dostarczały nam dodatkowych doznań – skakaliśmy jak małe kangury, dlatego jakakolwiek próba ucięcia sobie drzemki skazana była z góry na niepowodzenie :) Jednak jak to się mówi nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, tak więc wszelkie urazy łagodziły nam morskie kąpiele w drodze powrotnej.

Każdy kraj miał również za zadanie przygotować wieczorek narodowy. Szwedzi zaskoczyli nas przywożąc ze sobą ich rodzinne słodkości, a także przygotowując typowy szwedzki posiłek pod czujnym okiem szefa kuchni ośrodka, w którym mieszkaliśmy. Przy dźwiękach ich rodzimej muzyki delektowaliśmy się m.in. chlebem, pastami czy ziemniakami. Na ten ostatni przysmak nawet ja się skusiłam, chociaż nie jestem jego fanką. Muszę przyznać, że ziemniaki były naprawdę pyszne. Chylę czoła za sam pomysł przywiezienia ich do Polski. Łotysze uczyli nas piosenek i tańca oraz karmili cukierkami i czereśniami, natomiast grupa polska przygotowała poczęstunek złożony z najlepszych toruńskich pierników. Oczywiście na każdym wieczorku nie zabrakło konkursów, quizów i podstawowego kursu językowego.

Wszystkie zadania, które realizowaliśmy miały na celu przedstawienie wyników naszej pracy na festynie wieńczącym naszą wymianą, który odbył się w przed ostatnim dniu na skwerze, koło kina Rybak. Tam wszyscy zainteresowani mogli zobaczyć efekty naszych warsztatów badawczych, dziennikarskich i fotograficznych. Zebrane informacje, wnioski i spostrzeżenia zostały umieszczone na plakatach i w gazetce, którą specjalnie na tą okazję przygotowaliśmy. Znalazły się w niej między innymi rozmowy z ludźmi, których niektórzy z nas pytali o Morze Bałtyckie i o stan jego zanieczyszczenia. Niepokojący wydaje się fakt, że nasze morze należy do jednych z najbardziej brudnych na świecie. Ludzie w ogóle nie zdają sobie z tego sprawy, gdyż wyznacznikiem dla wielu staje się poziom śmieci, jaki można znaleźć na plaży. O dziwo nie widać ich za wiele! Bardziej wynika to z faktu, że miasto dba o czystość plaży, bo to ona przyciąga turystów, których w większości przypadków ekologia nie interesuje.

Nasze zaproszenie na festyn spotykało się z różną reakcją. Jedne były miłe i wielu ludzi jeśli już nie z samego zainteresowania tematem, to raczej z ciekawości podeszła do miejsc, w których prezentowaliśmy nasze osiągnięcia. Spotkaliśmy się również ze stwierdzeniami, że atakujemy biednych turystów, którzy przyjechali odpocząć do Łeby. Od razu pragnę wyjaśnić, że naszym celem było uświadomienie jak największej ilości ludzi, że sytuacja morza nie jest tak dobra jak się wydaje na pierwszy rzut oka, ale żeby od razu posądzać nas o atak? Myślę, że większość z nas żyje w świecie sztucznie wykreowanym przez media i obecnie panujące mody, gdzie podaje się sposoby na piękne życie, ale w starciu z faktycznymi i prawdziwymi argumentami realnego świata, mit o doskonałości upada. Ludzie boją się rozmawiać o faktycznych zagrożeniach, bo to by oznaczało, że trzeba coś zmienić – nie tylko otaczające nas środowisko, ale przede wszystkim samego siebie, a to dla wielu stanowi nie lada wyzwanie...

Może właśnie dlatego największą atrakcją stała się gra Wikingowie, którą przywieźli Szwedzi. Reguły jej zakładały tylko trafienie do określonego celu, a nie zmuszały do nadwerężenia szarych komórek biednych wypoczywających turystów na wakacjach. Cieszyła się ona tak dużym zainteresowaniem, że wyłonienie dwóch 6-osobowych drużyn było prawdziwym wyzwaniem.

Festyn okazał się sukcesem, na który ciężko pracowali wszyscy uczestnicy wymiany. Chciałabym każdemu z nich podziękować za zaangażowanie, pomysłowość, a przede wszystkim za otwartość i poczucie humoru. Szczególne podziękowania kieruję do Joasi, koordynatorki całej Bałtyckiej Wymiany Młodzieżowej, która mimo nieodpowiedzialnej postawy grupy Estońskiej (wycofała się z projektu w dwa dni przed jego rozpoczęciem, chociaż przygotowania trwały już od kilku miesięcy, a za powód podała wegetariańskie posiłki) nie załamała się i poprowadziła cały projekt od początku do końca, tak jak to zaplanowaliśmy.
15 sierpnia na Dworcu Głównym w Gdańsku młodzi ludzi z krajów nadbałtyckich pożegnali się i rozjechali do swoich domów. Jednak 9- dniowa przygoda, która ich połączyła wzbogaciła ich o nowe doświadczenia i wiedzę. Teraz już wiem dlaczego wymiany pomiędzy młodymi ludźmi są tak ważne. Uczą one współpracy, szacunku a przede wszystkim dają nadzieję, że wspólne działanie ma wielki sens.

P.S. Teraz jestem już w domu i oglądam zdjęcia. Uśmiecham się na ich widok. Nie wiem jak długo przetrwają znajomości, które tam nawiązałam, ale jedno jest pewne! Wiedza którą tam zdobyłam tak szybko nie ucieknie!, a oprócz tego pobudziła we mnie ochotę na poznanie innych rzeczy.

SEE YOU SEA! – Bałtycka Wymiana Młodzieży

Pozdrawiam
Magda Bętkowska
Uczestniczka Wymiany

Powrót na górę